Tablet do nauki i zabawy

W związku z obecną sytuacją w naszym kraju, która wymusza na nas pozostanie w domach zachęcamy rodziców do różnych aktywności z dziećmi. Jednak doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że rodzic w domu też musi wykonywać swoją pracę oraz obowiązki.

Stąd też pomysł kilku wskazówek na wykorzystanie urządzeń multimedialnych, które łączy przyjemne z pożytecznym, a rodzicowi pozwoli na chwilę wytchnienia.

Zachęcamy do udostępnienia dzieciom np. tabletów, na których można zainstalować wiele darmowych aplikacji do nauki poprzez zabawę.

Co na start?

Zanim jednak oddamy w ręce przedszkolaka tablet pamiętajmy, by:

  1. Wyjaśnić dziecku, jak bezpiecznie korzystać z tego elektrycznego urządzenia:
  • chronić przed uszkodzeniem, upadkiem, nie uderzać w ekran przedmiotami,
  • korzystać z urządzenia po wcześniejszym umyciu rąk,
  • chronić urządzeni przed zalaniem czyli np. nie pić i nie jeść podczas zabawy na tablecie.
  1. Monitorować czas, który dziecko spędza na graniu.
  2. Kontrolować z jakich aplikacji korzysta dziecko, np. włączyć na urządzeniu opcję kontroli rodzicielskiej (jeśli urządzenie oferuje taką funkcję)
  3. Zachęcać dziecko, by korzystało z tabletu siedząc przy stole, zwracając tym samym uwagę na prawidłową postawę ciała.

Z czego korzystać?

W naszym przedszkolu nauczyciele realizują innowację pedagogiczną „Jelonkowo-tabletowo”, której celem jest rozwijanie szeregu umiejętności dzieci poprzez korzystanie z urządzenia multimedialnego, jakim jest tablet.

Korzystamy z wielu sprawdzonych gier i aplikacji edukacyjnych, które możemy z pewnością polecić.

Zachęcamy do zapoznania się z propozycjami poniżej:

  • Przedszkolaków przygody – to seria aplikacji, dzięki którym dziecko doskonali umiejętności: liczenia, rozpoznawania i rozróżniania kolorów, kształtów, wielkości, przedmiotów, zwierząt, roślin, dźwięków itp. Treści dostosowane są do poszczególnych grup wiekowych.

Przedszkolaków przygody dla 3-latków:

https://play.google.com/store/apps/details?id=forqan.tech.families1&gl=PL

Przedszkolaków przygody dla 4-latków:

https://play.google.com/store/apps/details?id=forqan.tech.families2

Przedszkolaków przygody dla 5-latków:

https://play.google.com/store/apps/details?id=com.forqan.tech.families3&gl=PL

  • Trener mózgu dzieci – to gra edukacyjna dla dzieci ale też dla całej rodziny. Jej celem jest wspieranie rozwoju zdolności poznawczych i motorycznych. Doskonali umiejętność logicznego myślenia, wspiera rozwój koordynacji wzrokowo-ruchowej, pamięci poprzez doskonałą zabawę.

https://play.google.com/store/apps/details?id=brilliant.sari&gl=PL

  • Alfabet dla dzieci – gra z ilustracjami zachęcająca do nauki liter.

https://play.google.com/store/apps/details?id=com.pmqsoftware.abc.pl

  • Liczby i matematyka dla dzieci – gra edukacyjna, która pomaga opanować liczby i porównywać ich wartości.

https://play.google.com/store/apps/details?id=com.pmqsoftware.math.numberspl

  • Matematyka dla dzieci – gra, której celem jest doskonalenie umiejętności logicznego myślenia oraz rozwijanie umiejętności matematycznych dzieci.

https://play.google.com/store/apps/details?id=com.rosapp.CyferkiFree

  • Edukacyjne gry dla dzieci – propozycja gry, której celem jest poszerzanie interdyscyplinarnej wiedzy dzieci.

https://play.google.com/store/apps/details?id=com.pmqsoftware.game.childrencards.pl

To tylko kilka propozycji gier i aplikacji, które można za darmo pobrać na stronie https://play.google.com/store?gl=PL

Zachęcamy do uczenia dzieci mądrego korzystania z urządzeń multimedialnych.

Propozycji jest wiele, na pewno każdy z rodziców znajdzie coś, co najlepiej odpowiada potrzebom i zainteresowaniom jego dziecka.

 

Opracowała:

Magdalena Kozłowska

 

Jak rozmawiać z dzieckiem o  koronawirusie ?

To zrozumiałe, że wolelibyśmy uchronić własne dzieci przed bolesnymi i trudnymi stanami emocjonalnymi – na przykład przed lękiem. Jednak dość często zdarza się, że gdy dziecko reaguje na pewne sytuacje  strachem, czujemy się bezradni, próbujemy uciec od tematu, bagatelizując sprawę lub sięgając po „terapię szokową”. Nie są to niestety reakcje wspierające. Jak w takim razie rozmawiać z dzieckiem o jego lękach związanych z koronawirusem?

Jak zatem powinna przebiegać rozmowa z dzieckiem, które się boi?

Nie ma jednej, słusznej i zawsze działającej zasady, ale są wskazówki, które mogą pomóc rodzicom wesprzeć dzieci przeżywające lęk np. przed koronawirusem.

1. Zauważ strach/lęk i pozwól mu wybrzmieć

Poprzez użycie zwrotów potwierdzających nasze zainteresowanie emocjami dziecka: „widzę, że się wystraszyłaś”, „ale to było straszne, prawda?”, „czujesz teraz lęk?”, „to cię niepokoi?”, dajemy dziecku znać, że jest dla nas ważne, że interesujemy się jego światem wewnętrznym i jesteśmy gotowi go wspierać. Tutaj pomóc może również dotyk: jeśli dziecko nie protestuje, przytulmy je i pozwólmy wypłakać się w naszych ramionach. Nie poganiajmy dziecka zwrotami typu: ”no już, już, starczy tych łez”, „nie przesadzaj”. Dajmy mu tyle czasu, ile potrzebuje na przeżycie emocji tak, by nie zostawiła w nim traumatycznego, zduszonego w środku śladu. W tym przypadku najważniejsza jest nasza postawa – akceptująca i empatyczna.

2. Uszanuj i zaakceptuj emocje dziecka

Warto w takich trudnych momentach „wyjść ze skóry” dorosłego i spróbować postawić się na miejscu dziecka: „też byłabym przerażona”, „jestem w stanie sobie wyobrazić, że to jest dla ciebie straszne”, „to zrozumiałe, że możesz tak się czuć”. Bagatelizowanie lęku (…) powoduje, że dziecko czuje, iż jego emocje są nieadekwatne w oczach dorosłego, „dziwne”, „niepotrzebne”. Nie sprzyja to budowaniu poczucia bezpieczeństwa, otwartości dziecka, w sytuacji, kiedy znów zacznie się bać. Podaje także w wątpliwość zaufanie dziecka do samego siebie oraz sprawia, że czuje się ono źle, że nie może sobie poradzić z sytuacją, którą rodzic traktuje jako prostą. Dziecko pozostaje samotne z własnym problemem.(4)

3. Sięgnij po komunikację współpracy

Mówiąc do dziecka: „chciałabym ci jakoś pomóc”, „może razem spróbujemy stawić czoła tej sytuacji”, „jestem tutaj, by ci pomóc”, ponownie dajemy mu do zrozumienia, że nie jest ze swoim strachem samo i może liczyć na nasze wsparcie. To pomaga przejść z etapu przeżywania do prób samoregulacji. Warto razem z dzieckiem wymyślać sposoby na poradzenie sobie z lękiem, np. gdy dziecko boi się wody, możemy zaproponować spacer za rękę brzegiem jeziora. Ważne jest przy tym uszanowanie granic dziecka: jeśli nie chce próbować jakieś pomysłu albo nagle się z niego wycofuje, zaakceptujmy to. Zmuszanie do przełamywania się jest bezskuteczne i generalnie pogłębia tylko strach. (…) Kiedy decyzja o przełamaniu strachu wychodzi od ciebie, dziecko ulega, ponieważ jest zależne, a nie dokonuje swojego wyboru, nie mobilizuje własnych zasobów, nie czuje się odpowiedzialne. Bycie zależnym powiększa strach. (5) Właśnie dlatego wszelkie „terapie szokowe” typu wrzucenie dziecka do wody, żeby nauczyło się pływać, są tak naprawdę nieskuteczne, a w dodatku szkodliwe: zwiększają lęk, zmniejszają zaufanie dziecka do rodzica i bardzo często odciskają się w pamięci jako wydarzenie traumatyczne.

4. Przypomnij dziecku podobne sytuacje, w których sobie poradziło

Dobrym sposobem na dodanie dziecku odwagi może być  przywołanie innej sytuacji, która też była dla niego trudna i z którą sobie poradziło: „pamiętasz, jak się bałeś pierwszy raz spać u kolegi, ale zdecydowałeś się zostać?”, „przypominam sobie, jak poradziłeś sobie ze strachem przed …?”

5. Opowiedz o swoich doświadczeniach z lękiem

Dzieci bardzo lubią słuchać historii dotyczących rodziców, a tym bardziej takich, które związane są z aktualną sytuacją. Dlatego warto opowiadać o swoich lękach z dzieciństwa i sposobach na ich przezwyciężenie. Dodatkowo kolejny raz dajemy dziecku  do zrozumienia, że nie jest „odmieńcem”, ponieważ każdy się czegoś boi, nawet mama i tata.

Lęk i strach to trudne, często bolesne emocje, których nie sposób uniknąć. Dlatego tak ważne jest, by jako rodzic mieć w sobie gotowość na wspieranie dziecka w ich przeżywaniu i szukać najlepszych dla swojej rodziny sposobów na radzenie sobie z dziecięcym lękiem. Jednym z nich jest szczera rozmowa.(6)

Bibliografia :

(1), (4) Magdalena Lange-Rachwał, Moje dziecko się boi. Jak mogę mu pomóc?, Difin SA, Warszawa 2019, s. 10-12, 17-18. 

(2) Alvaro Bilbao, Mózg dziecka. Przewodnik dla rodziców, Wydawnictwo Bukowy Las, Ożarów Mazowiecki 2017, s. 171. [Więcej na ten temat przeczytać można w książce Daniela J. Siegela i Tiny Payne Bryson, Zintegrowany mózg – zintegrowane dziecko, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2013.]

(3) Lawrence J. Cohen, Rodzicielstwo przez zabawę, Nowe podejście do wychowania, Wydawnictwo Mamania, Warszawa 2012, s. 21-23.

(5) Isabelle Filliozat, W sercu emocji dziecka, Wydawnictwo Esprit, Kraków 2009, s. 121-122.

(6)  Źródło :https://dziecisawazne.pl/

Opracowanie:

Weronika Trzebniak

Aleksandra Janus

CZYSTE RĘCE ZDROWIA WIĘCEJ

W związku ze zwiększającą się liczbą zakażeń koronawirusem w naszym kraju pragniemy przypomnieć Państwu o ogromnym znaczeniu prawidłowego mycia rąk jako działania profilaktycznego. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaleca mycie dłoni, jako skuteczną metodę ochrony przed zakażeniem koronawirusem SARS-CoV-2.
W ciągu dnia dotykamy rękoma mnóstwa rzeczy i powierzchni, które pokryte są niewidzialną warstwą bakterii, wirusów, grzybów oraz innych drobnoustrojów. Są to m.in. klamki drzwiowe, produkty spożywcze w sklepie, poręcze w środkach komunikacji miejskiej, kierownica samochodu, telefon, blaty, włączniki świateł, klawisze bankomatu, pieniądze i wiele innych.  Zwłaszcza dzieci, które są ciekawe świata nie kontrolują swojego postepowania i dotykają praktycznie wszystkiego. Niestety bardzo często następnym ruchem jest dotykanie twarzy, wkładanie rączek do buzi czy nosa. W wyniku kontaktu z zakażonymi powierzchniami znajdujące się na nich drobnoustroje przenoszą się na dłonie. Za ich pośrednictwem dostają się w okolice twarzy, ust i oczu. Każdego dnia dotykamy twarzy nawet kilkanaście razy w ciągu godziny, a wilgotne błony śluzowe to najłatwiejsze drogi zakażenia. Dlatego tak ważna jest rola rodzica, aby przypominać swojemu dziecku o nie dotykaniu twarzy. Najprostszą metodą przeciwdziałającą zakażeniu jest mycie rąk. Mycie rąk powinno odbywać się przy pomocy wody i zwykłego mydła (detergentu), a także korzystania z żeli antybakteryjnych, ale wyłącznie takich o wysokiej zawartości alkoholu etylowego w składzie (min. 60 proc.). Czas mycia rąk powinien wynosić minimum 30 sekund. Korzystając z mydła w kostce, najpierw należy je opłukać pod bieżącą wodą z zalegających na jego powierzchni drobnoustrojów. Drugą możliwością jest dezynfekcja dłoni za pomocą specjalistycznych płynów dezynfekujących, których skład oparty jest na przebadanych substancjach o działaniu biobójczym. Również w przypadku tej metody, mycie rąk powinno trwać minimum 30 sekund.
Mycie rąk należy rozpocząć od zmoczenia dłoni, pobrania środka myjącego i rozprowadzenia go poprzez pocieranie, po wewnętrznych częściach rąk. Następnie należy oczyścić grzbiety dłoni, a także przestrzenie między palcami. W dalszej kolejności myjemy dokładnie każdy palec (nie zapominając o paznokciach) i nadgarstki. Na koniec dokładnie płuczemy ręce wodą i osuszamy ręcznikiem papierowym.
Prawidłowe mycie rąk można zamienić w dobrą zabawę ze swoim dzieckiem. Wspólnemu wykonywaniu tej czynności higieniczniej może towarzyszyć śpiewanie z rodzicem piosenek, zabawa pianą czy przeróżne wyliczanki i rymowanki. Najważniejsze, aby wykonać to prawidłowo pamiętając o zachowaniu minimalnego czasu 30 sekund.

Sio zarazki!

Sio zarazki z moich dłoni!
Zaraz mydło was przegoni.
Mycia rączek znam zalety
tuż po wyjściu z toalety.
Przed jedzeniem również sam
ręce wkładam wprost pod kran,
by obiadek smaczny był
i bym zawsze w zdrowiu żył.

 

 

 

Opracowanie: Natalia Szynal
Aleksandra Buczek
Milena Gil

Dzieci w siecijak uczynić Internet bezpiecznym miejscem dla najmłodszych?

                Dbanie o bezpieczeństwo i komfort naszych pociech jest czymś najzupełniej naturalnym. Pilnujemy, żeby się dobrze odżywiały, ubierały odpowiednio do pogody, a także przede wszystkim, żeby najzwyczajniej w świecie nie stała im się krzywda, w domu i poza nim. Niestety, choć Internet staje się integralną częścią życia, to wciąż wielu rodziców nie wie, w jaki sposób zadbać w nim o swoje dziecko. A przecież nie jest tak, że Internet jest szczególnie nieprzyjaznym miejscem dla dzieci. Gdybyśmy kategorycznie tak stwierdzili, to równie dobrze można powiedzieć, że cały świat jest nieszczególnie przyjazny najmłodszym. Oprócz sterylnych, dostosowanych miejsc, potencjalne niebezpieczeństwo czyha przecież na każdym kroku. Wystarczy chwila nieuwagi, by mogło dojść do wypadku. Tuż za rogiem dziecko może być świadkiem patologicznej sceny, a idąc chodnikiem ze sklepowej wystawy mogą nagle zaatakować je treści o charakterze erotycznym. Czy to oznacza, że powinniśmy nasze dzieci zamykać w klatkach do momentu, aż będą dorosłe? Oczywiście, że nie. Tym bardziej nie powinniśmy ich również puszczać samopas, choć niektórzy rodzice czasem o tym zapominają. Zamiast popadać w ekstrema, staramy się od najmłodszych lat wpajać dzieciom zasady funkcjonowania świata, uczyć je odróżniania tego co dobre, od tego co złe. Poznawać co jest dla nich szkodliwe, a co mogą bezpiecznie poznawać. Dlatego pierwszym krokiem, by Internet stał się bardziej bezpiecznym miejscem dla dzieci, jest uświadomienie sobie, że to niemalże taki sam świat, jak ten za oknem. Pełen takich samych zagrożeń, lecz także wartościowych, rozwijających treści. Internet daje wiele możliwości, zwłaszcza dzieciom. Pomaga w nauce, zabawie, komunikowaniu się ze światem oraz poznawaniu nowych ludzi. Stanowi jednak bardzo poważne zagrożenie dla Państwa dzieci, jeżeli korzystają z sieci bez kontroli osób dorosłych. Okres przedszkolny to czas pierwszych kontaktów dziecka z komputerem  i Internetem. Badania dowodzą , że najmłodsi coraz częściej korzystają nie tylko ze stacjonarnych komputerów, lecz także z urządzeń mobilnych, np. z tabletów, smartfonów i smart TV. Dzieci w wieku 3-6 lat mają dostęp do Internetu średnio 50 minut dziennie . Dlatego warto poprzez wspólną zabawę pokazywać im pozytywne zastosowanie Internetu, jak również ostrzegać przed czyhającymi w sieci zagrożeniami. 11 lutego 2020 roku obchodzony będzie Światowy Dzień Bezpiecznego Internetu, który odbywa się pod hasłem „Dzień Bezpiecznego Internetu: Działajmy razem!”.  My jako nauczyciele również  chcemy zachęcić wszystkich do aktywnego uczestnictwa we współtworzeniu twórczego i bezpiecznego środowiska online. Wszyscy powinniśmy angażować się w promowanie pozytywnych zastosowań internetu, promocję tolerancji oraz tworzenie kultury zrozumienia. A oto  kilka rad dla Rodziców dotyczących bezpiecznego korzystania z Internetu przez dzieci:

  1. Odkrywaj Internet razem z dzieckiem.

Bądź pierwszą osobą, która zapozna dziecko z Internetem, odkrywajcie wspólnie jego zasoby. Spróbujcie znaleźć strony, które mogą zainteresować Wasze pociechy, a następnie zróbcie listę przyjaznych im stron (Katalog Bezpiecznych Stron dostępny jest na stronie www.sieciaki.pl/best).

  1. Naucz dziecko podstawowych zasad bezpieczeństwa w Internecie.

Uczul dziecko na niebezpieczeństwa związane z nawiązywaniem nowych znajomości w Internecie. Podkreśl, że nie można ufać osobom poznanym w sieci. Ostrzeż dziecko przed ludźmi, którzy mogą chcieć zrobić im krzywdę.

  1. Rozmawiaj z dziećmi o ryzyku umawiania się na spotkania z osobami poznanymi w sieci.

Spotykanie się z nieznajomymi poznanymi w sieci może okazać się bardzo niebezpieczne. Dzieci muszą mieć świadomość, że mogą spotykać się z nieznajomymi wyłącznie po uzyskanej zgodzie rodziców i zawsze w towarzystwie dorosłych lub przyjaciół.

  1. Naucz swoje dziecko ostrożności przy podawaniu swoich prywatnych danych.

Dostęp do wielu stron internetowych przeznaczonych dla najmłodszych wymaga podania prywatnych danych. Ważne jest, aby dziecko wiedziało, że podając takie informacje, zawsze musi zapytać o zgodę swoich rodziców. Ustal z nim, żeby nigdy nie podawało przypadkowym osobom swojego imienia, nazwiska, adresu i numeru telefonu.

  1. Naucz dziecko krytycznego podejścia do informacji przeczytanych w sieci.

Mali internauci powinni być świadomi, że nie wszystkie znalezione w sieci informacje są wiarygodne. Naucz dziecko, że trzeba weryfikować znalezione w Internecie treści, korzystając z innych dostępnych źródeł (encyklopedie, książki, słowniki).

  1. Zgłaszaj nielegalne i szkodliwe treści.

Wszyscy musimy wziąć odpowiedzialność za niewłaściwe czy nielegalne treści w Internecie. Można je zgłaszać na policję lub do współpracującego z nią punktu kontaktowego ds. zwalczania nielegalnych treści w Internecie – Hotline’u (www.dyzurnet.pl).

  1. Zapoznaj dziecko z NETYKIETĄ – Kodeksem Dobrego Zachowania w Internecie.

Przypominaj dzieciom o zasadach dobrego wychowania. W każdej dziedzinie naszego życia, podobnie więc w Internecie obowiązują takie reguły: powinno się być miłym, używać odpowiedniego słownictwa itp. (zasady Netykiety znajdziesz na stronie www.sieciaki.pl) .

  1. Pamiętaj, że pozytywne strony Internetu przeważają nad jego negatywnymi stronami.

Internet jest doskonałym źródłem wiedzy, jak również dostarczycielem rozrywki. Pozwól swojemu dziecku w świadomy i bezpieczny sposób w pełni korzystać z oferowanego przez sieć bogactwa.

Gdy dziecko ma poczucie bezpieczeństwa i bezinteresownej miłości z pewnością będzie się nam zwierzało ze wszystkich swoich problemów. Zwłaszcza wtedy, gdy zetknie się w sieci z osobą, która będzie chciała je skrzywdzić. Jednak, aby tak się stało dziecko musi czuć, że jesteśmy jego przyjacielem, i że w każdej sytuacji ma w nas oparcie. Wtedy możemy być pewni, że powie nam o wszystkich swoich rozterkach. Pamiętajmy jednak, że niektóre dzieci są bardziej skryte i może to wynikać wyłącznie z ich charakteru. Może też zaistnieć sytuacja, że ktoś zastraszy dziecko. Dlatego Drodzy Rodzice starajcie się być czujni! Pełną ofertę edukacyjną z zakresu bezpieczeństwa dzieci i młodzieży w Sieci, wraz z poradami, wynikami badań i materiałami multimedialnymi znaleźć można na stronie: www.dzieckowsieci.pl.

Bibliografia:

  1. Guerreschi Cesare, Nowe uzależnienia, Wydawnictwo SALWATOR, Kraków 2010.
  2. Holtkamp Jϋrgen, Co ogłupia nasze dzieci?, Wydawnictwo SALWATOR, Kraków 2010.
  3. dzieckowsieci.pl.

Opracowanie

Joanna Pucińska

Odporność naszego dziecka

Czy dziecko może nie chorować?

 

Rodzice małych dzieci – szczególnie tych uczęszczających do przedszkoli – często mają wrażenie, że widują swojego pediatrę częściej niż niektórych członków rodziny. A to dlatego, że dziecko z jednego przeziębienia wpada wprost do drugiego, że katar leci z nosa w zasadzie nieprzerwanym strumieniem od jesieni aż do wiosny. Często zastanawiają się wtedy – czy to jest normalne? Czy moje dziecko ma słabą odporność? Czy coś robię źle? To nie Twoja wina, że Twoje dziecko choruje!

Mówiąc językiem naszych babć, dziecko musi swoje przechorować, bo podczas choroby i wracania do zdrowia jego układ odpornościowy najlepiej uczy się, jak walczyć z czyhającymi na nie na każdym kroku drobnoustrojami. Zgodnie z normami medycznymi dla dziecka w okresie przedszkolnym za standard uznaje się 8 i więcej infekcji w ciągu roku. Upraszczając:, jeżeli dziecko przebywa 10 infekcji w ciągu 5 miesięcy oznacza to średnio 2 infekcje na miesiąc, czyli dziecko, co drugi tydzień choruje i siedzi w domu. Upraszczając jeszcze bardziej, w każdym miesiącu mamy 2 tygodnie „chorowite” i 2 tygodnie „zdrowe”.

Dziecko jest jak wyścigówka

  • ma bak: samochód można zatankować do pełna: czyli nasz dziecko powinno być dobrze odżywiane i wyspane
  • ma silnik: podczas jazdy silnik pracuje równomiernie, cichutko, spala nie dużo paliwa szczególnie na 5 lub 6 biegu: tak właśnie jest, gdy dziecko jest ZDROWE. Gdy zaczyna chorować – to jest tak jakbyśmy wjeżdżali pod górę-redukujemy bieg do 2, 3.
  • ma układ hamulcowy i sprzęgło (sprawne): układ odpornościowy ma hamulce, ale gdy są one rozregulowane, mogą pojawiać się choroby autoimmunologiczne takie jak: astma, alergie, cukrzyca typu 2 i inne.
  • ma komputer pokładowy – w ludzkim organizmie to UKŁAD ODPORNOŚCIOWY- który wyznacza bezpieczną trasę naszej wyścigówce ale także dba by wszystko przebiegało bezpiecznie. Ma on niesamowitą właściwość, że uczy się podczas jazdy. Każda choroba jest jak wycieczka do innego miasta-taka pierwsza i do tego bez mapy. Są trasy, które wystarczy pokonać tylko raz i zostaną one zapamiętane do końca życia (chorowanie na ospę), a są też takie, które za każdym razem zaskakują np. ostra wirusówka. Nasze dziecko jest pojazdem autonomicznym. My, rodzice możemy zadbać o jego formę na starcie, ale nie jesteśmy w stanie przejechać za niego trasy.

To, co możemy zrobić dla swojego dziecka, zanim wejdzie w sezon chorobowy, to wykonanie pełnej DIAGNOSTYKI.

  • dobra dieta i wysypianie się,
  • sprawdźmy czy nie cierpi na alergię lub astmę
  • badania krwi

Dzieci w wieku przedszkolnym, chorując i zdrowiejąc, nabierają odporności na całe dorosłe życie. Najlepsze, co możemy dać naszym przedszkolakom to CZAS i ZROZUMIENIE. Dzieciaki po przechorowaniu tego okresu (okres przedszkolny) i odrośnięciu od ziemi przestają nagle chorować non stop, a chorują tylko od czasu do czasu.

Wzmacnianie odporności małego i dużego człowieka po przebytej infekcji tuz po chorobie. Jak mogę wzmocnić odporność? To częste pytania, które zadają rodzice. W końcu, kto lubi chodzić z dzieckiem do lekarza, brać kolejny urlop, L4 czy opiekę. Nie wspominając o  strachu o nasze Skarby.  Po przebytej infekcji organizm jest wyczerpany! Potrzebuje spokoju i czasu na regenerację. Zatem jeśli Twoje dziecko skończyło, co dopiero chorować, to zamiast cudownych środków, suplementów z apteki, daj mu odpocząć. Na etapie zdrowienia układ odpornościowy ciągle mocno pracuje, po to by wzmocnić pamięć immunologiczną i odbudować komórki walczące z chorobą. Jego odporność jest już mocno przestymulowana.

Uwagę rodziców powinno zwrócić nietypowe chorowanie dziecka, czyli sytuacje np., w których dziecko każdą wirusówkę przechodzi bardzo ciężko. Pozostaje wtedy skonsultować się ze specjalistami (immunolog, alergolog, hematolog).

Oczekiwanie, że dziecko nie będzie w ogóle chorować, pozostaje w sferze marzeń rodzica. Ale żeby nie zrobiło się całkiem pesymistycznie, faktycznie powinniśmy cieszyć się z każdej infekcji, którą dziecko łagodnie przejdzie.

Oczywiście nie popadajmy w skrajności i nadinterpretowania albo wykorzystywania zdania: „Swoje musi odchorować” dla usprawiedliwienia rodzicielskich zaniedbań. Nie o to tu chodzi. Obowiązkiem rodzica jest trzymanie ręki na pulsie i kontrolowanie sytuacji! Dlatego też RODZICU!

! Nie przyprowadzaj dziecka do przedszkola z rozwijającą się infekcją! Gdy już zauważysz złe samopoczucie dziecka ZAREAGUJ!.

  • Dziecko „podleczone” lub bezpośrednio po przebytej chorobie jest wyraźnie osłabione i jego organizm jest bardzo podatny na kolejne infekcje czy inne choroby
  • Warto zdać sobie sprawę, jakie powikłania i konsekwencje zdrowotne niesie ze sobą niewyleczona do końca choroba. Często nieświadomi tego rodzice podejmują ryzyko i odprowadzają do przedszkola dzieci wykazujące jeszcze objawy chorobowe
  • Nawet zwykłe zapalenie górnych dróg oddechowych nieleczone lub leczone nieodpowiednio może u małego dziecka doprowadzić do rozwoju poważniejszej choroby lub powikłań. Konsekwencja tego jest przedłużona absencja w pracy przynajmniej jednego z rodziców, podnosi to koszty leczenia dziecka oraz naraża je na długotrwałe konsekwencje zdrowotne oraz utratę treści dydaktycznych realizowanych w tym czasie w przedszkolu.
  • Nikt z rodziców nie chce, by inne dzieci narażały jego własne na zachorowanie, a każde chore, przeziębione dziecko przebywające w przedszkolu jest zagrożeniem dla pozostałych.
  • Obowiązek zapewnienia dziecku odpowiedniej opieki podczas choroby oraz samego leczenia spoczywa wyłącznie na rodzicach – opiekunach prawnych.

Przygotowała i opracowała

Karolina Rybicka

Ściskajmy tak mocno, jak kochamy…

To słowa pewnej mądrej mamy… i wcale nie będzie tu o przytulaniu, a o prawidłowym przewożeniu dzieci w samochodach. Niby oczywista rzecz, a jednak gdyby każdy wiedział, jak to właściwie robić, nie byłoby tego artykułu. Przede wszystkim należy odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego należy przewozić dzieci w specjalnie dedykowanych fotelikach? Tu wystarczy rzut okiem na nasze auto – wszystkie samochody są zaprojektowane do przewożenia dorosłych pasażerów – obszerne siedzenia, określona wysokość pasa bezpieczeństwa itp. Dlatego, by zapewnić dziecku właściwą pozycję podczas jazdy samochodem, należy zaopatrzyć się w fotelik lub inne akcesorium.

Z odpowiedzią wychodzi nam naprzeciw także  Prawo o ruchu drogowym, które jasno nakazuje, by dzieci, które nie osiągnęły 150 cm wzrostu przewozić w foteliku bezpieczeństwa dla dzieci lub innym urządzeniu przytrzymującym (Art. 39 ust. 3 powyższej ustawy).

Wiemy już zatem, że mamy prawny obowiązek dbania o bezpieczeństwo naszych pociech podczas podróży samochodem. Za uchylanie się od tego obowiązku grozi mandat karny w wysokości 150 zł i 6 punktów karnych. Jednak konsekwencje braku fotelika w tracie wypadku drogowego mogą być dużo poważniejsze. Fotelik lub inne urządzanie musi znaleźć się w naszym aucie, ale co wybrać?

Fotelik, podkładka, regulator wysokości pasów…

Producenci fotelików i innych akcesoriów do przewożenia dzieci prześcigają się w pomysłach, jak ułatwić rodzicom wybór, jak sprawić by było szybko, łatwo i przyjemnie. Niestety to owe szybko i łatwo nie zawsze idzie w parze z bezpiecznie.

By spełnić ten warunek już na samym wstępie należy odrzucić, powszechnie (niestety) stosowane przez rodziców w autach, podkładki. Poza funkcją podniesienia dziecka (by pas nie przechodził mu przez twarz) nie chronią dziecka w żaden sposób, gdyż przy kolizji po prostu wysuwają się spod dziecka.

Podobnie sprawa ma się z wszelkimi „obniżaczami”, czy regulatorami wysokości pasa bezpieczeństwa. Ułatwiają one sprawę rodzicowi – klik i jadę. Jednak w żaden sposób nie zabezpieczają dziecka podczas wypadku.

Waga? Wzrost?

Mamy w tej chwili szeroką gamę fotelików, wszelkiej maści producentów. Ale co wybrać? Przede wszystkim czas odrzucić kryterium wagowe. W tej chwili wiodący producenci fotelików starają się stosować system homologacji i-Size. O co chodzi? To tak jak z ubraniem – fotelik dopasowujemy nie do wagi a do wzrostu dziecka. Ponadto dzieci od urodzenia do osiągnięcia 75-80 cm wzrostu przewozimy tyłem do kierunku jazdy.

Tyłem czy przodem?

Oba sposoby przewożenia dzieci w aucie mają swoich zwolenników i przeciwników. To my – rodzice decydujemy. Udowodniono w wielu testach zderzeniowych, że najbezpieczniej jest przewozić dzieci tyłem do kierunku jazdy tak długo, jak jest to możliwe. Dlaczego? Proporcje ciała dziecka są inne niż dorosłego. U dzieci głowa stanowi ¼ części ciała. Co za tym idzie ma dużą masę. Podczas zderzenia największe siły działają właśnie na głowę dziecka. Pozycja tyłem do kierunku jazdy zapewnia większą ochronę dla głowy i delikatnego kręgosłupa dziecka.

Przymiarka

Zatem wiemy już, że najbezpieczniej w foteliku. Ale samo wybranie fotelika z pierwszego miejsca list testów bezpieczeństwa nic nam nie da. Bo fotelik musi pasować. Gdzie? Do auta i do dziecka. To fotelik ma dopasować się a nie odwrotnie. By prawidłowo dobrać fotelik do naszych potrzeb, musimy go najzwyczajniej w świecie przymierzyć do naszego auta i do naszego dziecka. Stąd najlepiej udać się do sklepu i poprosić sprzedawcę o zamocowanie fotelika w naszym aucie i co najważniejsze umieścić w nim pasażera.

Prawidłowy montaż

Jeśli już staliśmy się szczęśliwymi posiadaczami fotelika, który spełnia wszystkie nasze oczekiwania: pasuje do auta i dziecka. To połowa sukcesu. Musimy jeszcze pamiętać, by za każdym razem zadbać o jego prawidłowe zamocowanie. Należy to co jakiś czas kontrolować. I za każdym razem – nie ważne, czy mamy do pokonania 200 km czy 500 m pamiętajmy, by prawidłowo zapiąć dziecko w foteliku – zdjąć lub rozpiąć kurtkę, dociągnąć pasy nie zostawiając za dużego luzu. Ściskajmy te pasy tak mocno, jak mocno kochamy nasze dzieci. Żadne tłumaczenie: „to tylko 5 minut i jesteśmy w domu” nie pomoże, gdy niespodziewanie ktoś pojawi się na naszej drodze.

 

Autor: Magdalena Kozłowska

 

 

Jak możemy uczyć dzieci patriotyzmu?

 

 

Listopad to jeden z tych miesięcy w roku, kiedy częściej niż kiedy indziej, myślimy o patriotyzmie, ojczyźnie, polskiej historii. A to za sprawą 11 listopada – Święta Niepodległości, które obchodzimy co roku dla upamiętnienia rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości . To nadchodzące święto jest doskonałą okazją, aby zastanowić się nad tym jak nauczyć nasze pociechy patriotyzmu – dumy z tego, że są Polakami – i jak obchodzić z nimi święta państwowe. Jak my dorośli możemy  kształtować uczucia patriotyczne i przywiązanie do rodzinnego kraju u przedszkolaka , dla którego pojęcie ojczyzna jest czymś kompletnie abstrakcyjnym? Spróbujmy przyjrzeć się dokładniej niektórym kwestiom.

Patriotyzm

Niektórym rodzicom określenie patriotyzm wydawać się może być już przestarzałe i niemodne, ale muszą pamiętać, że w dobie powszechnej globalizacji, gdy następuje zanik przejrzystej hierarchii wartości i upadek autorytetów, wprowadzających harmonię wśród tego, co ważne, a co nieistotne, dziecko może mieć problem ze zrozumieniem słów i określeń: Polak i moja Ojczyzna – Polska. U starszych dzieci może to wręcz prowadzić do zanegowania sensu życia i do relatywizmu w świecie wartości. Oczywiście maluszkowi przybliżamy obraz kraju, rozbudzamy iskierkę patriotyzmu prostymi sposobami i metodami dostępnymi percepcji dziecka. Trzeba pamiętać, że od najmłodszych lat dzieci obserwują to, co dzieje się w ich najbliższym otoczeniu. Zazwyczaj przez całe życie pamiętają zwyczaje, gwarę, obyczaje kultywowane w ich rodzinie i środowisku. Już we wczesnych latach możemy uczyć je szacunku dla flagi i patriotyzmu. Powoli budujemy u dzieci świadomości, że należą do większej wspólnoty ludzi. Będzie to prostsze, jeśli od najmłodszych lat mama i tata uczą przywiązania do swojego regionu, wspólnie ze swoją pociechą poznają rodzime tradycje, gwarę, tańce, kulturę.

Język ojczysty

Taką pierwszą i niezwykle istotną rzeczą jest poznawanie języka ojczystego, jego piękna i czystości. W codziennym życiu wykorzystujmy żywe słowo i literaturę. Sięgajmy po nią nie tylko przy  szczególnych okazjach, ale i na co dzień. Przecież każdy z nas wie, że literatura dziecięca znakomicie utrwala i wzbogaca kulturę językową, a dodatkowo umacnia i rozwija przywiązanie do kraju rodzinnego. Dlatego jak najczęściej opowiadajmy dzieciom baśnie, legendy, czytajmy książki w połączeniu z oglądaniem ilustracji. Możemy też wspólnie zabawić się w domowy teatrzyk i inscenizować ulubione utwory literackie. Zadbajmy o obecność polskiej muzyki w domu i odpowiednie filmy.

Pamiętajmy, że kluczem do rozbudzenia w dziecku fascynacji polską kulturą i historią mogą stać się rodzinne wycieczki. Wędrówki z plecakiem, z atlasem roślin i zwierząt w dłoni, to znakomity sposób na spędzanie letniego – i nie tylko – urlopu. Chodzi tu głównie o kontakt z naturą w różnych porach roku. Dzięki temu uczymy szacunku dla przyrody, zapoznajemy z pięknem rodzimego krajobrazu. Zwiedzając miejsca związane z historią Polski, przybliżamy naszym pociechom dzieje ojczyzny, pokazujemy przywiązanie i dumę z faktu, że jesteśmy Polakami. Zamiast spędzić weekend przed telewizorem bądź w centrum handlowym, wybierzmy się na  zwiedzanie okolicznych zamków, muzeów, pokażmy dziecku ciekawą wystawę i pospacerujmy po skansenie bądź po pałacowych ogrodach.

Wydarzenia i tradycje

Warto zadbać o udział malucha w patriotycznych wydarzeniach: paradach, przedstawieniach, festynach i koncertach. Uroczystości związane z Świętem Niepodległości, innymi świętami narodowymi bądź religijnymi, pomogą przybliżyć dziecku znaczenie słowa – ojczyzna, patriotyzm. Niektóre miasta szczycą się tradycją wspólnego śpiewania pieśni patriotycznych. To dobra okazja do nauki, ale i przyjemnego spędzania czasu. W ten sposób, małymi kroczkami, kształtujemy w dziecku dumę narodową i świadomość „bycia Polakiem”. Obserwowanie z pozoru prostej czynności – głosowania w wyborach, pokaże dziecku, że rodzice czynnie uczestniczą w życiu ojczyzny i chcą w mieć wpływ na to, co dzieje się w ich kraju.

Rodzina

Równie ważne jest umacnianie więzi z najbliższą rodziną, krewnymi. Często dziadkowie zapoznają dziecko z pięknem polskich obyczajów, tradycji, historią rodziny, rodzinnego miasta, a potem całej Polski. W rodzinnym środowisku dziecko od urodzenia uczy się pełnienia określonych ról, obowiązków, życzliwości w stosunku do dorosłych, podporządkowywania się poleceniom starszych, a także samodzielności, niesienia pomocy rodzicom, kultywowania miłości, przyjaźni.  Pamiętajmy, że Święta Bożego Narodzenia, Wielkiej Nocy, Wszystkich Świętych, to bardzo ważne elementy kultury ojczystej. Malec, wspólnie z rodzicami i rodzeństwem, czasem dalszymi  krewnymi zasiada do wigilijnego stołu, poprzez przykład poznaje znaczenie i wartość symboliki: dzielenia się opłatkiem, sianka pod obrusem, żłóbka; przysłuchuje się śpiewanym kolędom, cieszy prezentami. Wraz z babcią może przygotować tradycyjne potrawy, z rodzeństwem ozdabiać pierniczki, samodzielnie wykonać ozdoby na choinkę. Przed Wielkanocą maluje pisanki, a potem dumnie kroczy ze święconką i poznaje zwyczaj śmigusa – dyngusa. Pierwszego listopada odwiedza groby bliskich, zapala znicze. Innym razem poznaje zwyczaje andrzejkowe, topienie Marzanny itp.

Mapa Polski

Gdy dziecko będzie trochę starsze i poszerza się krąg jego zainteresowań, przy rozmaitych okazjach pokazujmy mu mapę Polski. Dzięki temu pozna położenie ważniejszych rzek, regionów, góry, morze. Warto zadbać o to, by dziecko nauczyło się znaczenia symboli narodowych, szacunku dla godła Polski, barw państwowych, hymnu narodowego. Z perspektywy czasu staje się jasne, że zapoznajemy nasze dzieci ze znaczeniem słowa patriotyzm poprzez  własne zachowania oraz przykład i w zasadzie nie potrzebujemy żadnych szczególnych podręczników czy wyjątkowego wysiłku, by go uczyć. Taką miłość do Ojczyzny należy kultywować w każdym domu, by nasze pociechy mogły sercem poznawać swój ojczysty kraj i jego przeszłość.

 

Opracowała Joanna Pucińska

 

 

 

Co mówić, by dzieci nas słuchały

 

 

Dziecko nie zawsze z chęcią słucha twoich próśb, poleceń i zakazów? Wbrew pozorom dziecko nie chce zrobić ci na złość swoim nieposłuszeństwem. Nie słucha, bo ma ku temu ważny powód. Sprawdź, jaki!

(opracowane przez  Beatę Płażewską, psycholog dziecięcy, Uniwersytet Wrocławski 2014)

9 powodów, dla których kilkulatek jest nieposłuszny

1. „Chcę decydować o sobie”. Każdy pragnie mieć wpływ na własne życie, przedszkolak też. „Głuchnięcie” jest jedną z metod walki o niezależność („A właśnie, że nie założę zielonych sztruksów/namaluję słoneczko na ścianie”) – dzięki temu choć przez chwilę może się czuć panem swego losu. Najbardziej przekorne bywają dzieci, które rzadko decydują o swoich sprawach. Te, które ciągle coś muszą i którym wciąż czegoś nie wolno.
2 . „Wszystko mi wolno”. Dzieci, którym w ogóle nie wyznacza się granic, próbują zaprowadzić własne porządki.
3. „Sprawdzam!”. Nie ma co się czarować: my, rodzice, bywamy szalenie niekonsekwentni: raz każemy dziecku sprzątać zabawki, zanim pójdzie spać, innym razem sprzątamy za nie (bo będzie szybciej) albo jesteśmy zbyt zmęczeni, żeby w ogóle zawracać sobie tym głowę. Ignorując nasze polecenia, malec sprawdza, czy zakaz lub nakaz jest nadal aktualny.
4. „Halo, tu jestem!”. Smyk woli, gdy się na niego złościsz, niż gdy w ogóle nie zwracasz nań uwagi. Czasem robi na przekór, bo chce być zauważony. Bywa, że dziecko robi coś, czego nie powinno (np. gasi światło w łazience, w której kąpie się tata), żeby sprowokować nas do zabawy („Jeśli tata wyjdzie z wanny i zacznie mnie gonić, będzie fajnie”.)
5. „Ale o co chodzi?”. Zdania w rodzaju: „Masz być grzeczny” , „Nie rozrabiaj u babci” czy „Posprzątaj pokój” tylko dla nas, dorosłych, są oczywiste. Dla kilkulatka niekoniecznie („Przecież ja jestem grzeczny, tylko sprawdzam, jaki dźwięk powstanie, gdy uderzę wieszakiem w kaloryfer!”). Czasem dziecko nie rozumie dlatego, że zamiast powiedzieć konkretnie, o co ci chodzi („Pozbieraj klocki do pudełka”), zalewasz je potokiem słów albo wściekasz się. Inna sprawa, że my sami czasem nie do końca wiemy, dlaczego „czepiamy się” dziecka: może być tak, że jesteśmy zdenerwowani, bo coś nie wyszło nam w pracy – a obrywa malec.
6. „Bo ja właśnie…” Zajęty zabawą przedszkolak może naprawdę cię nie dosłyszeć. Jest tak pochłonięty lepieniem płaszczki z plasteliny albo karmieniem pluszowej foki, że nic do niego nie dociera. „Zawiesić się” może także wówczas, gdy jest zamyślony albo czemuś się przygląda. Dorosłym przecież także to się zdarza.
7. „Dobrze, ale za chwilę”. My, rodzice, uważamy często, że każde nasze polecenie powinno zostać wykonane już, teraz, natychmiast. A małe dziecko potrzebuje nieraz dłuższej chwili, żeby „zaskoczyć” i odpowiednio zareagować.
8. „Chciałbym, ale to takie trudne”. Niektóre zadania po prostu przekraczają możliwości przedszkolaka. Gdy się ma zaledwie kilka lat, mnóstwo energii i ciekawości świata, naprawdę nie da się przez dłuższy czas usiedzieć grzecznie w miejscu ani wrócić ze spaceru w idealnie czystym ubranku 🙂
9. „Mam chore uszy”. Czasem problem jest natury medycznej. Jeśli smyk chorował na zapalenie ucha, ma powtarzające się katary, śpi z otwartą buzią, siada blisko telewizora, trzeba koniecznie zabrać go do laryngologa.

12 rad, które na pewno się przydadzą

(źródło : Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły” Adele Faber, Elaine Mazlish (Media Rodzina). 1993, Ja)k być rodzicem jakim zawsze chciałeś być?” Adele Faber, Elaine Mazlish (Media Rodzina) 2015

1. Spraw, by malec cię zauważył. Zawołaj go po imieniu, kucnij obok, spójrz mu w oczy. Możesz także wziąć go za ręce. Warto to zrobić zwłaszcza wtedy, gdy dziecko jest rozzłoszczone, przestraszone albo płacze.
2. Mów konkretnie. Maluch powyciągał z szafy wszystkie buty? Zamiast mówić: „Masz być grzeczny!” czy „Znowu narozrabiałeś?”, powiedz: „Miejsce butów jest w szafce. Powkładaj je tam, proszę”. Zamiast nakazywać: „Posprzątaj swój pokój”, poproś: „Pozbieraj klocki i ustaw wszystkie samochody na półce”. Proste, jednoznaczne i konkretne komunikaty łatwiej jest dziecku zrozumieć i zapamiętać. A jeśli trzeba malcowi przypomnieć, co ma zrobić, wystarczy jedno słowo: „Klocki!” – to zadziała lepiej niż długie kazanie.
3. Staraj się nie przesadzać ze słowem „nie”. Zamiast mówić: „Nie hałasuj”, lepiej powiedzieć: „Mów ciszej, proszę”.
4. Zachęcaj. Perspektywa przyjemnego zajęcia („Jeśli szybko posprzątasz zabawki, będziesz mogła pobawić się w wannie dinozaurami”) działa zazwyczaj lepiej niż groźba kary („Jeżeli nie posprzątasz zabawek, nie pozwolę ci zabrać dinozaurów do wanny”).
5. Pozwól decydować. Dziecko, które może czasami samo podjąć decyzję (np. którą koszulkę założy, co zje: kanapki z rzodkiewką czy z ogórkiem), rzadziej upiera się „dla sportu”.
6. Bądźmy konsekwentni. Jeśli mówisz: „Czas na kąpiel”, ale nie reagujesz, gdy smyk dalej ogląda kreskówki, nie traktuje on poleceń poważnie. Skoro nie słucha, weź go za rękę i zaprowadź do łazienki. Gdy chcesz, by coś zrobił, np. poszedł umyć zęby, nie pytaj: „Umyjesz zęby?”, tylko wydaj polecenie. Stanowczość nie oznacza jednak krzyku ani rozkazującego tonu. Lepiej powiedzieć: „Czas myć rączki” niż „Natychmiast myj ręce!”. Nikt nie lubi rozkazów, za to pomaga słowo „proszę”. Malec musi znać skutki nieposłuszeństwa. Najlepiej, gdy wynikają one z sytuacji (nie sprzątnie, więc nie zdąży na dobranockę).
7. Tłumacz. Nie zakazuj na zasadzie: „Nie, bo nie”, „Ma być tak, jak mówię i koniec”. Tłumacz prostymi słowami („Mów ciszej, bo tatę boli głowa”), nie wdając się w zawiłe wyjaśnienia.
8. Nazywaj swoje uczucia. „Jest mi przykro, gdy tak nieładnie do mnie się odzywasz” działa lepiej niż: „Jesteś złośliwy i niegrzeczny”. I nie upokarza.
9. Nie zaskakuj. Dziecku bardzo trudno jest przerwać pasjonujące zajęcie. Dlatego, o ile chcesz, żeby maluch przyszedł na obiad, uprzedź go o tym nieco wcześniej („Zaraz obiad. Kończ już zabawę i idź umyć ręce”).
10. Nagradzaj dobre zachowanie. Niekoniecznie prezentem – najlepiej swoją uwagą i pochwałami. Często koncentrujemy się na dziecku dopiero wtedy, gdy narozrabia. To błąd, bo doceniając dobre zachowania, jasno pokazujemy, czego od malca oczekujemy.
11. Trzymaj nerwy na wodzy. Rzeczywiście, kilkulatek byłby w stanie wyprowadzić z równowagi nawet Dalajlamę. Jednak staraj się panować nad sobą – nerwy nic nie dadzą. Mogą jedynie pogorszyć sytuację.
12. Nie traktuj wszystkiego ze śmiertelną powagą. Mnóstwo codziennych problemów da się opanować za pomocą zabawnych komentarzy („Ciekawe, czy buty same wejdą do szafki?” plus mrugnięcie okiem) i sympatycznych rytuałów (np. zamiast zapędzać dziecko do kąpieli, można sprawić, by stała się ona dla niego przyjemnością – np. pozwolić mu zabrać zabawki, kąpać lalę itp).

 

Bibliografia

1. „Jak być rodzicem jakim zawsze chciałeś być?” Adele Faber, Elaine Mazlish (Media Rodzina) 2015

  1. „Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły” Adele Faber, Elaine Mazlish (Media Rodzina). 1993
  2. Artykuł „ Dziewięć powodów dlaczego dzieci nie słuchają” – Beata Płażewska, psycholog dziecięcy, Uniwersytet Wrocławski 2014

 

 

Opracowanie: Aleksandra Janus

10 POZYTYWNYCH TEKSTÓW, NA KTÓRE CZEKAJĄ

TWOJE DZIECI

Kocham być Twoim rodzicem.

Dzięki Tobie się uśmiecham.

Możesz popełniać błędy.

Wiem, że potrafisz to zrobić.

Uwielbiam słuchać Twoich historii.

Nauczyłam/em się dziś czegoś od Ciebie.

Lubię patrzeć jak się bawisz.

Uwielbiam spędzać z Tobą czas.

Jestem z Ciebie dumna/y.

Myślę o Tobie, gdy jestem daleko.

autor: Joanna Kulis

 

 

Profilktyka powstawania wad stóp i kończyn dolnych

Stopa stanowi istotny element anatomiczny w ciele człowieka. Spełnia ona bardzo ważną funkcję podporowo-nośną. Za najważniejszy w kształtowaniu się stopy uznaje się wiek przedszkolny i wczesnoszkolny.

W dzisiejszych czasach rozpowszechniony jest sendentaryjny tryb życia. Zapominamy, że ruch jest biologiczną potrzebą każdego organizmu. Zabawy ruchowe zastępowane są grami komputerowymi, dzieci często za dużo czasu spędzają na oglądaniu telewizji. Według najnowszych badań naukowych coraz większy procent dzieci ma źle rozwinięte albo zniekształcone stopy. Tym samym są one niedostosowane do warunków, jakie mają spełniać. O prawidłowy rozwój stóp należy dbać od najmłodszych lat, ponieważ ma to wpływ na późniejsze lata naszego życia.

Profilaktyka oraz wczesne leczenie wad stóp jest najskuteczniejszym sposobem rozwiązania tego problemu. U małych dzieci do pierwszego roku życia wystarczy zapewnienie pełnej swobody ruchów stóp i palców. Ewentualnie można stymulować zabawy paluszkami i stopami dziecka jak również łaskotać co powoduje odruchowy skurcz paluszków.

Niebagatelnym etapem jest również nauka poprawnego chodu, ponieważ stanowi on podstawową życiową funkcję kończyn dolnych. Stopa powinna być stawiana równolegle i prawidłowo przekolebywana w marszu. Polega to na zaatakowaniu podłoża piętą, przetoczeniu pięty na jej łuku zewnętrznym, poprzecznym, aż do odbicia z palucha i wspomagających i palców. Taki chód można zaliczyć do efektywnego chodu.

Bardzo ważnym czynnikiem wpływającym na ukształtowanie się stopy jest rodzaj noszonego obuwia. To właśnie obuwie chroni stopy przed urazami i niekorzystnymi wpływami warunków atmosferycznych. Dobierając obuwie, nie powinno sugerować się modą, tylko dostosować je do trybu życia dziecka oraz warunków atmosferycznych.  Ponieważ to właśnie obuwie wywiera szczególny wpływ na rosnące nogi dzieci. Dzieciom, które jeszcze nie chodzą, nie należy zakładać obuwia, natomiast najmłodsze dzieci powinny jak najdłużej chodzić boso po różnorodnym podłożu. Poniżej zaprezentuję cechy prawidłowego obuwia:

  • rozmiar powinien być dostosowany do długości stóp, powinna być wyczuwalna przestrzeń między palcami a czubkami buta, ze względu na zmieniającą się długość stopy podczas chodzenia, zbyt krótkie buty zniekształcają stopę,
  • buty powinny mieć odpowiednią szerokość, aby nie ściskać palców,
  • but powinien dobrze trzymać się na stopie, dlatego preferowane są buty wiązane lub na rzep,
  • podeszwa powinna być elastyczna, ale nie zbyt miękka, ponieważ to ona chroni stopę przed urazami, amortyzuje wstrząsy, jednak również powinna zapewniać również stopie wyczuwalność podłoża,
  • but powinien być lekki,
  • zapiętek powinien być wzmocniony, ściśle powinien obejmować piętę,
  • cholewka powinna być nie za wysoka,
  • obcas powinien być stabilny, szeroki, dziecięce buty nie powinny mieć obcasów oprócz tak zwanego obcasa Thomasa w obuwiu profilaktycznym,
  • dziecięce buty powinny być wykonane z naturalnych materiałów,
  • wkładki ortopedyczne stosować jedynie według zaleceń lekarza specjalisty,

Kilka propozycji ćwiczeń (najlepiej robić to w formie wspólnej zabawy):

  • chodzenie na palcach, piętach oraz zewnętrznych krawędziach stóp,
  • chodzenie boso po podłożu o różnej nawierzchni,
  • chwytanie palcami stóp drobnych zabawek podrzucanie ich lub wkładanie do pudełka układanie wieży z klocków stopami,
  • zwijanie kocyka, chustki pod stopy, ruchem zginania palców.

autor: Justyna Wojnowska-Wachowiak

Idea głośnego czytania dzieciom

Czasami wystarczy przeczytana bajka,

aby dać naszemu dziecku pieszczotę,

która pozostaje w sercu na całe życie

Pino Pellegrino

Głośne czytanie jest niezwykle ważne dla prawidłowego rozwoju dzieci i młodzieży. Uczy ono myślenia, przynosi wiedzę ogólną, rozwija pamięć i wyobraźnię, wzbogaca zasób słownictwa, daje kontakt z bogactwem doświadczeń niemożliwych do zdobycia samemu, oddziałuje na kształtowanie się poglądów i sposobów postępowania, a przede wszystkim kształtuje zainteresowania i nawyk czytania.

Czytanie jest bardzo dobrym środkiem wychowawczym, ponieważ rozwija wrażliwość
i empatię młodego człowieka. Stwarza możliwość przeżycia różnych emocji.

Głośne czytanie dzieciom buduje też więź między dorosłym i dzieckiem

Dążąc, by dzieci wyrosły na mądrych, dobrych i szczęśliwych ludzi, 1 czerwca 2001 r.

Fundacja ABCXXX – Program Zdrowia Emocjonalnego kierowana przez
p. Irenę Koźmińską, zainaugurowała kampanię społeczną „Cała Polska czyta dzieciom”.

Celem kampanii jest uświadomienie ogromnego znaczenia czytania dziecku dla jego rozwoju psychicznego, umysłowego i moralnego oraz stworzenie nawyku codziennego czytania dzieciom przez co najmniej 20 minut w domach, przedszkolach, szkołach, szpitalach, świetlicach.

Zalety głośnego czytania:

– buduje mocną więź między dorosłym i dzieckiem,

– zapewnia emocjonalny rozwój dziecka,

– rozwija język, pamięć i wyobraźnię,

– uczy myślenia, poprawia koncentrację,

– wzmacnia poczucie własnej wartości dziecka,

– poszerza wiedzą ogólną,

– ułatwia naukę, pomaga odnieść sukces w szkole,

– pomaga w przezwyciężeniu dysleksji,

– uczy wartości moralnych, pomaga w wychowaniu,

– zapobiega uzależnieniu od telewizji i komputerów,

– chroni przed zagrożeniami ze strony masowej kultury,

– kształtuje nawyk czytania i zdobywania wiedzy na całe życie.

Głośne czytanie pomaga przedszkolu realizować jego misję edukacyjną i wychowawczą.

Głośne czytanie, to wspaniały wynalazek, gdyż każdy może w nim uczestniczyć. Nie potrzebne są tytuły naukowe ani drogi sprzęt. Może być zarówno dla nauczycieli, jak
i rodziców praktycznym pomysłem na pożyteczne spędzenie czasu z dzieckiem, pomysłem, jak wychować dziecko, by zapewnić mu wszechstronny rozwój. Wśród dzieci istnieje bardzo duża potrzeba spędzania czasu wolnego z rodzicami. Wspólne przebywanie daje dzieciom poczucie bezpieczeństwa, radość z kontaktu z drugim człowiekiem. W ten sposób buduje się trwałe, emocjonalne związki na długie lata, dlatego głośne czytanie dzieciom bajek jest wspaniałą formą integracji.

Dobierając lekturę, powinniśmy jednak bacznie przyjrzeć się treści książki, oraz przesłankom jakie ona niesie.

Kryteria doboru książek:

(opracowane przez Fundację „ABCXXI – Program Zdrowia Emocjonalnego”).

Do głośnego czytania należy wybierać dzieciom utwory:

– sensowne,

– adresowane do dziecka,

– ciekawe dla dziecka – o czymś istotnym dla niego,

– napisane lub tłumaczone poprawną i ładną polszczyzną

– uczące racjonalnego myślenia,

– uczące czegoś ważnego,

– przynoszące wiedzę i/lub rozrywkę na wysokim poziomie,

– rozwijające dobry smak i poczucie humoru dobrej próby,

– niosące przesłanie szacunku wobec dziecka, ludzi, innych istot, zwierząt, przyrody, kraju, pozytywnych norm społecznych i sprawiedliwego prawa,

– dostosowane do wieku i wrażliwości dziecka, nie wzbudzające lęków i niepokoju,

– niosące pozytywny przekaz moralny, promujące wzorce właściwych postaw i zachowań,

– rozwijające wrażliwość estetyczną,

– kształtujące postawę optymizmu i wiary w siebie oraz pozytywne nastawienie do świata,

– unikające przemocy nawet w zabawie,

– unikające stereotypów związanych z płcią,

– unikające stereotypów kulturowych, rasowych, narodowych etc.

Wskazówki dotyczące głośnego czytania

Należy:

– zadbać, aby wszystkim osobom było wygodnie,

– upewnić się, że wszystkie dzieci będą mogły oglądać obrazki w książce,

– wybrać książkę odpowiednią do wieku,

– czytać książki dotyczące różnorodnych tematów i poruszające kwestie, którymi dzieci się interesują,

– pozwolić dzieciom dokładnie obejrzeć okładkę,

– stosować odpowiednią intonację,

– zadawać pytania, dzięki którym dzieci lepiej rozumieją treść książki,

– tłumaczyć niezrozumiałe słownictwo,

– zaniechać czytania, gdy dzieci są zmęczone lub znudzone.

Kształtowanie czytelniczych zamiłowań

Kształtowanie czytelniczych zamiłowań powinno rozpoczynać się już w wieku niemowlęcym. Czytanie dziecku na głos wpływa na stymulowanie rozwoju mózgu, uczy myślenia, rozbudza zainteresowania. Dziecko kojarzy czytanie z przyjemnością, czuje się bezpieczne. Już najmłodsze dzieci w pierwszych miesiącach życia wykazują zainteresowanie książką, lecz książka jest tu przedmiotem zabawy. Książeczki dla niemowląt przybierają rozmaite formy – zabawki, przytulanki, piankowych książeczek do kąpieli itp.

Jeśli jednak dziecko nie zetknie się z książką, nigdy nie będzie jej potrzebowało, nie będzie po nią sięgało. To dorośli muszą rozbudzić w dziecku potrzebę sięgania po nią i umiejętnie ją pielęgnować.

W wieku trzech lat dziecko zaczyna rozumieć bajki, wierszyki, opowiadania, z tym, że dziecko w tym wieku najbardziej interesuje się obrazkiem, na którym zaczyna rozpoznawać
i wyliczać przedmioty i osoby. Dostrzega, że obrazki przedstawiają znaną treść, że z czarnych znaków na papierze można coś wyczytać. Przy pomocy osób dorosłych mały użytkownik książki przechodzi już w fazie oglądania obrazków od niższego szczebla rozwoju do wyższego.

Zainteresowanie obrazkiem trwa aż do 5 roku życia. Na tym etapie zmieniają się jedynie proporcje między zainteresowaniem obrazkiem i treścią.

Dziecko pięcioletnie można wprowadzać w świat fantazji, jego myślenie jest coraz bardziej logiczne, potrafi śledzić losy bohatera.

W wieku sześciu, siedmiu lat zainteresowania dotyczą opowiadań o przyrodzie. Jak zauważa Z. Skorny czytane przez dorosłych książki o zwierzętach kształtują u dzieci uczucia wyższe: współczucie zwierzętom, gdy ktoś próbowałby je skrzywdzić, chęć opieki nad nimi. Dziecko silnie reaguje emocjonalnie na opisywane w książkach wydarzenia. Tego rodzaju książki sprzyjają wytworzeniu postawy opiekuńczej, zdolności dostrzegania cudzych potrzeb, troski
o zaspokojenie cudzych potrzeb.

W tym wieku też pojawia się zainteresowanie baśnią. To ona wprowadza małego czytelnika w świat fikcji literackiej. Czytanie baśni wywiera wpływ na rozwój społeczny i emocjonalny dziecka. Pod wpływem lektury uczy się kochać, współczuć, podziwiać, potępiać. Utożsamia się z bohaterem baśniowym. Staje się on wzorem osobowym. Ze względu na wartości wychowawcze, poznawcze i kształcące, baśń jest uznawana za niezastąpioną formę
w literaturze dla dzieci. Rozwój zainteresowań czytelniczych w okresie przedszkolnym, według E. Ciszak, najlepiej kształtują następujące treści baśniowe: krasnoludki, latające dywany, dobre wróżki, czarodzieje i magiczne zaklęcia, które podniecają wyobraźnię dziecka. Prowadzą one do poszukiwań coraz to nowych emocji, do książki już w wieku dojrzałym. Pierwsze przeżycia radości, smutku, współczucia, podziwu dla męstwa i bohaterstwa bardzo wyraźnie kształtują też osobowość dziecka.

Między siódmym a dziewiątym rokiem życia, w pierwszej fazie tzw. młodszego wieku szkolnego, wraz z szybkim rozwojem możliwości myślowych operacji konkretnych, według E. Ciszak, dokonuje się – za sprawą podjęcia nauki szkolnej – radykalna zmiana sytuacji czytelnika. Jest to mianowicie czas opanowywania, a następnie doskonalenia techniki czytania, a więc etap początkowy lektury samodzielnej. Jednakże zmiana polega również na tym, że czytanie – dotychczas przyjemnościowe, pojmowane w kategoriach zabawy – od tej chwili łączy się z nauką, a więc przymusem, pracą i oceną. Za sprawą obydwu tych przyczyn moment jest przełomowy i przy niepowodzeniach oraz silnych reakcjach awersyjnych może, dla dalszych procesów czytelniczych, wywołać skutki trwale negatywne.

To od nas dorosłych zależy, aby rozbudzić w dzieciach zapał do książek, by czytanie stało się ich przyjemnością i potrzebą. Wielu dzieciom doświadczenia z książką kojarzą się z przymusem, przykrością i nudą. Dzieci nauczane i ponaglane przez dorosłych, niekoniecznie stają się czytelnikami na resztę życia. Na tym etapie rozwoju trud samodzielnego czytania – często bez zrozumienia tekstu – zwykle przewyższa przyjemność
z lektury. Może to pozostawić trwałe skojarzenie czytania z przykrością i doprowadzić do niechęci do książek. Najskuteczniejszym sposobem wychowania czytelnika na całe życie jest głośne czytanie dziecku dla przyjemności!

Musimy zadbać by czytanie było zawsze dla dziecka radością – będzie nią wówczas, gdy do niego należeć będzie słuchanie, rozumienie i uruchamianie wyobraźni. Samodzielne czytanie przez dziecko powinno przyjść w sposób naturalny, gdy pragnie ono tego i jest do tego gotowe.

Terapeutyczna funkcja bajki

Odpowiednio dobrana bajka może pełnić funkcję terapeutyczną. Ma ona olbrzymi udział w rozwoju osobowości, kompensuje niedostatki w zaspokajaniu potrzeb, pomaga utrzymać równowagę emocjonalną, chroni przed negatywnymi emocjami, uczy nowych zachowań i daje wzory osobowe. Literatura ta daje dziecku wsparcie w samodzielnym rozwiązywaniu problemów. Dziecko, identyfikując się z bohaterem, zauważa, że on też ma podobny problem i potrafi sobie z nim poradzić. Daje to ukojenie, budzi nadzieję na spełnienie oczekiwań. Dzięki tej identyfikacji zapoznaje się z całą gamą emocji, uczuć i postaw. Uczy się zachowań społecznie akceptowalnych, oraz tych, które są potępiane, form ekspresji emocji, sposobów reagowania w trudnych sytuacjach oraz zaspokajania różnych potrzeb.

Bajki oraz baśnie często nazywa się literaturą pocieszenia, gdyż dzięki nim można pokrzepić serce i uczynić świat bardziej zrozumiałym. Są one pewnego rodzaju pomostem między światem fantazji a rzeczywistością. Pasjonująca treść i cudowny świat oczarowuje dziecko, skłania do wyobrażania sobie malowniczych krajów, przeżywania losów bohatera. Tu dobro zwycięża zło, zachowany jest porządek moralny, wzorce kulturowe.

W bajkach często dziecko odnajduje swoje marzenia, które są lekarstwem na smutną rzeczywistość, trudną dla siebie sytuację. Dziecko wierzy, że odmieni się jego zły los, jeżeli tak jak bohater bajki, stawi czoło problemom. W bajkach nie tylko dobro zwycięża zło, często osoba mała i słaba wygrywa z dużo większą i silniejszą – to budzi w dziecku nadzieję
i napawa optymizmem.

Rzeczywistość kreowana w bajkach jest związana z myśleniem dziecka, więc łatwiej mu zrozumieć reguły rządzące światem.

Dzieciom trudno jest mówić o swoich problemach, często nie potrafią zwerbalizować swoich lęków lub maja problem z ich rozpoznaniem. Poczują się więc bezpiecznie, gdy słuchając bajki, odnajdą osobę, która miała podobny problem, a potrafiła wyjść z trudnej sytuacji. Pozytywne zakończenia bajek dają dzieciom nadzieję na pozytywne wyjście ze swoich problemów.

Słuchając bajek dziecko postrzega ludzkie zachowania oraz ich konsekwencje. Dowiaduje się jakie wartości są cenione i za co spotyka nagroda lub kara. Poznaje abstrakcyjne pojęcia takie jak dobro, zło, sprawiedliwość, miłość, przyjaźń i wiele innych. Uczy się wrażliwości, zachowań prospołecznych oraz empatii.

Dorośli, wybierając bajki, muszą przedstawić dzieciom wiele różnych tematów powiązanych z jego życiem i problemami. Dziecko samo wyszuka odpowiednie dla siebie wzory, postawy, odnajdzie analogie ze swoimi problemami a dzięki temu przezwycięży swój strach ucząc się stawiać mu czoło. Muszą też zadbać o to, aby dać dziecku czas na przemyślenia i refleksję.

Podsumowanie

Badania wykazują, że współczesne dzieci dorastają w ubogim językowo środowisku. Rodzice coraz mniej z nimi rozmawiają i mało im czytają. Kontakt z żywym słowem wyparła telewizja. W efekcie dzieci coraz gorzej znają język, w szkole nie rozumieją prostych tekstów i poleceń. Coraz mniej także same czytają, ponieważ czytanie niezrozumiałych słów i zdań jest trudne i nudne, znacznie mniej atrakcyjne od telewizji.

Czytajmy więc dzieciom głośno książki bo są one naszym sprzymierzeńcem. Czytanie książek może być łatwym, mądrym i dostępnym sposobem budowania silnej więzi
z dzieckiem, może być siłą pobudzającą intelekt i wyobraźnię.

Bajka jest narzędziem służącym nadrzędnemu celowi – edukacji, gdyż pomaga we wprowadzaniu ważnych treści w atmosferze zabawy.

Bibliografia:

Brett D., Bajki, które leczą, cz. I i II, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk

Ciszak  J., Zainteresowania czytelnicze a fazy rozwoju psychofizycznego dzieci i młodzieży. In Centrum Doskonalenia Nauczycieli ALMA [on-line]. Poznań : CDN ALMA [dostęp 26 marca 2004]. Publikacje.

Molicka M. , Bajki terapeutyczne, Media Rodzina, Poznań 1999

Papuzińska J., Inicjacje literackie, Warszawa 1988r.

Parnowski T., Czytelnictwo dzieci i młodzieży, (w:)Dziecko nr 3/2001, Poradnik domowy nr 12/2001.

autor: Joanna Wojtulska